Odaiba

Dzień 22 – Odaiba po raz drugi

Dzisiaj wybraliśmy się ponownie do Odaiby, bo poprzednim razem nie wszędzie wetknęliśmy nasze nosy 😀

Budynek Fuji TV, najciekawszy był dla nas chyba sklep ze stafem z anime, wydarzeń itp. emitowanych przez Fuji TV. Na 5 piętrze można było zobaczyć ekspozycje poświęconą programom telewizyjnym, zajrzeć do studia przez okna umieszczone pod samym ich sufitem i pooglądać różne inne pierdołki. Na samym dole znajdują się kawiarnie i automaty z kulkami (w środku z zabawką). Po za sklepami na uwagę zasługują schody ruchome 😀 Umieszczone na zewnątrz budynku, którymi wjeżdżamy na 7 piętro (najpierw na 5, przechodzimy kilka kroków i potem na samą górę).

Palette Town w którego skład wchodzą: MegaWeb, diabielski młyn, Venus Fort oraz Leisureland. Z diabelskiego młyna nie skorzystaliśmy bo wołaliśmy wybrać się na inny punkt widokowy tego dnia, ale to za chwilę.

MegaWeb jest to ekspozycja samochodów Toyoty, zarówno tych które aktualnie się poruszają po drogach jak i koncepcyjnych modeli oraz takich które wyjechały co najwyżej na tor wyścigowy. Dodatkowo była możliwość przejechania się na odpowiedniku segweya wyprodukowanego przez toyote, a jeśli ktoś posiada ważne w Japonii prawo jazdy może przejechać się całą gamą samochodów marki Toyota po torze który jest wpleciony w cały kompleks.

Venus Fort jest godne polecenia, a zwłaszcza 2 piętro tego centrum handlowego. Bardzo klimatyczne, stylizowane na weneckie (chyba) uliczki, kolumnady, niebo… ogólnie bardzo ciekawy efekt.

Leisureland to po prostu game center, w sumie zwyczajne z tą różnica że kręcą się tam cospleyrzy, może nie w zatrważających ilościach, ale powyżej średniej na pewno.

Na zakończenie tego pięknego dnia wybraliśmy się na punkt obowiązkowy w Tokyo, chyba najbardziej rozpoznawalny budynek, czyli Tokyo Tower. Z głównego tarasu widok jest przedni, ale to co widać ze specjalnego obserwatorium… super widok naprawdę, zwłaszcza w nocy, miasto po horyzont.

(więcej…)

Dzień 5 – Odaiba

Dzisiaj wpis nietypowo późno, bo przed snem nie zdążyło się wszystko wrzucić do sieci :)

Wielkie lenistwo nasze i odpoczynek polegał na tym, że wstaliśmy godzinę później niż zwykle 😀 Śniadanko i polecieliśmy na Odaibe.

Na dobry początek krótki spacer po nabrzeżu, kilka fotek statui wolności (a dokładniej jej 12 metrowej repliki), następnie machnąć sobie fotkę z gundamem (33 m) i zjeść obiad. Yakisoba była raczej średnia i po raz pierwszy uznaliśmy jakieś danie za mało sycące i taką trochę bez wyrazu. Ale może trafiliśmy na podłej jakości restauracje (ostatecznie była w centrum handlowym).

W drodze do Muzeum najnowszych technologi i innowacji (Miraikan), dwie potężne sceny (jedna szykowana na pewno na koncert Baby Metal druga nie mam pojęcia). W muzeum było naprawdę super, na samym początku trafiliśmy na prezentacje ASIMO, jego możliwości są naprawdę niesamowite, a przecież to konstrukcja sprzed 15 lat, jarałem się jak małe dziecko. Z fajniejszych atrakcji były elementy stacji kosmicznej, podwodny batyskaf który w 1999 zszedł na głębokość 6500 m oraz mechaniczna prezentacja działania internetu. Było też kilka takich na które czułem się zbyt zmęczony bo wymagały myślenia, ale „na świeżaka” były by też ciekawe. Do tego kilka creepy eksponatów w osobie humanoidalnych robotów, dwoma z nich można było pokierować i porozmawiać z osobą która siedziała obok robota. Spotkaliśmy też tam miłego Pana z obsługi, który nam wiele opowiedział o batyskafie, a przy okazji okazało się że był w Polsce wielokrotnie w inseratach :) Teraz muszę wybrać się do Centrum Kopernika, żeby mieć porównanie tych dwóch miejsc :)

Potem jeszcze skoczyliśmy na chwilę zobaczyć co jest w centrach handlowych, znaleźliśmy sklepy tematyczne Hello Kitty i Disnay’a :) Wszystkim wystarczyło asertywności, aby nic nie kupić (tej wersji się trzymajmy). Zajrzeliśmy jeszcze do sklepu 100 jenowego (coś takiego jak u nas wszystko po 5 zł, tylko jakość asortymentu nieporównywalnie wyższa). Jaaqob kupił 2 talie do hanafudy po 100 JPY i karty do karuty za 500 JPY, Kasia skarpetki na zimne dni za 150 JPY, a ja notesik do zapisywania mądrości i wrażeń na bieżąco, żeby nic nie pominąć za 100 JPY.

Na Odaibe będziemy musieli jeszcze wrócić, pomimo że jest to mały kawałek terenu, to naprawdę jest co zwiedzać :)

Odnaleźliśmy nowy super market w naszej okolicy, w końcu coś co chociaż minimalnie przypomina to co mamy w Polsce. Obkupiliśmy się sushi (za kolacje, śniadanie, trochę słodyczy i napoje na 3 osoby zapłaciliśmy ~1700 JPY i jak tu nie kochać wyprzedaży).

Wieczorem zaczęło padać i tak ma się utrzymać do piątku, w związku z tym będziemy szukać atrakcji pod dachem.

Jutro dzień sprzątania i odpoczynku głównie, bo popołudniu Kasia rusza na koncert The Gazette, a ja z Jaqoobem będziemy kręcić się po Akihabarze. Więc nie wiem czy będzie co jutro opisywać, zobaczymy.

Obserwacja 1: Jeszcze nie wczuwałem się w temat dokładnie, ale dzisiaj zauważyliśmy że na każdej stacji gra inna muzyczka gdy pociąg się zatrzymuje. Przynajmniej na niektórych liniach.

Obserwacja 2: Sklepy w Japonii bywają podzielone, dzisiaj trafiliśmy do sklepu w którym, aby dojść do kas trzeba było wyjść na korytarz w galerii, pomijam już fakt że w pierwszej części nie było żadnego pracownika poza Panią na zapleczu która coś pakowała i była raczej mało zainteresowana tym co się dzieje, podobnie było jeszcze w kilku innych miejscach.

Obserwacja 3: Japończyk widzi zielone… Idzie… nawet jak nie ma pasów, tyczy się to zwłaszcza skrzyżowań, gdzie na czas przejścia pieszych zatrzymywane są samochody ze wszystkich kierunkach, wtedy całe skrzyżowanie należy do idących, którzy poruszają się we wszystkie możliwe strony w tym też przez środek skrzyżowania, nawet jeśli nie ma tam wyznaczonych przejść.

Zdjęcia i filmy w rozwinięciu posta

(więcej…)