Archiwum: Sierpień 2015

Oczekiwania i obawy

Zostało już troszkę ponad miesiąc do wyjazdu, czas na podsumowanie tego czego oczekuję i czego się obawiam podczas wyjazdu.

  1. Wszelkie japońskie „dziwactwa”, co prawda jestem świadomy, że większość „super newsów” na temat Japonii to bzdura, ale kimże bym był jeśli nie chciałbym odnaleźć własnych japońskich osobliwości? Mam nadzieję, że pomiędzy zwiedzaniem świątyni a jakiegoś urokliwego parku znajdzie się chwila na zajrzenie w jakieś niecodzienne miejsce. Tyle się o tym wszystkim słyszy – musi, cholera, być chociaż ziarenko prawdy, a więc mityczne automaty z majtkami – strzeżcie się. 😀
  2. Jedzenie, lody miliona smaków (Kasia chce o smaku rekina), sushi za 30 gr (link), milion odmian ramenów, kurze macice i cała reszta. Nie ukrywam, że aspekt kulinarny jest dla mnie jednym z ważniejszych podczas tego wyjazdu. Ciekawi mnie, jak takie zatwardziałe zjadacze ziemniorów i chleba (polski chleb rlz) odnajdą się w tym wszystkim. Kasia na ten przykład nie wyobraża sobie jak można jeść ryż na śniadanie („Bo to jest nienormalne, trzeba być chorym psychicznie…”)
  3. Tokio, ogrom aglomeracji mnie trochę przytłacza, z drugiej strony poruszać się będziemy po głównych regionach turystycznych (Ueno, Shibuya, Harajiuku, Akihabara, Roppangi…), co nie znaczy, że nie zejdziemy z utartych ścieżek (a przynajmniej chcielibyśmy znaleźć jakiś „swój własny” zakątek). A czego oczekuję od tego miejsca? Tego, że ani przez chwilę nie pozwoli mi odetchnąć i prędzej umrę niż pomyślę o nudzie (zwłaszcza, że mam ambitny plan pisać tutaj codziennie i jak będą siły dorzucać do tego zdjęcia i wideo relacje).
  4. Podróże w podróży, zagęszczenie i skomplikowanie sieci kolejowej w Japonii trochę mnie przeraża, co linia to inny przewoźnik, zwykle żeby się gdziekolwiek dostać trzeba zaliczyć co najmniej 1 przesiadkę, a pomijam już metro w samym Tokio, z którego użytkowaniem (przynajmniej podstawowym) mam nadzieję oswoimy się w miarę szybko i nie będziemy wychodzić na polaków cebulaków. 😀 Na naszej podróżniczej mapie Japonii na razie znalazły się Matsumoto i Nagoya, pozostałych 5 dni czeka na zagospodarowanie (zapewne będzie to Osaka, Kyoto, Nara i coś jeszcze).
  5. Pogoda, nie chodzi tu w cale że będzie brzydko, zimno (akurat tego bym się nie obawiał) czy coś w tym stylu, bardziej obawiam się pogody przez którą odechce nam się żyć, wysokiej temperatury i dużej wilgoci. ( UMRZEMYYYYY!! – Kasia). Poza tym wrzesień jest miesiącem tajfunów, z jednej strony ciekawi mnie jak sprawa wygląda z bliska, z drugiej pogoda bywa nieprzewidywalna, przeżyjemy zobaczymy. 😉
  6. Ludzie, Japończycy są dla mnie ogromną zagadką, mimo tego. że mam z nimi większy kontakt od kilku lat, to zwykle są to Japończycy na „moim” terenie, w Polsce, z takimi raczej nie mam złych wspomnień. Co jednak stanie się. gdy ja postawie swoją brudną, gajińską stopę na ich terytorium? Jest to naród grzeczny w wielu wypadkach, aż do porzygu, ale bardzo często pod tą grzecznością kryje się coś więcej i nierzadko są to zachowania wynikające z pewnych układów (np. klient – sprzedawca). Nigdy nie wiesz, czy taki Japończyk faktycznie cię gdzieś zaprasza albo naprawdę jest akurat zajęty, czy tylko próbuje być grzeczny (zwykle stara się być grzeczny 😉 ).
  7. Ocean słodkości, nie takich do jedzenia oczywiście, raczej wszędobylskiego różu, sparkli i piskliwych głosików. Spodziewam się tego typu atrakcji tylko w pewnych rejonach miast (czy to Tokio czy innych), mimo wszystko będzie to na pewno ciekawe zderzenie naszego szarego postrzegania miast z przeładowaniem doznań wizualnych (zwłaszcza) spotęgowanym ogromnym natłokiem ludzi.
  8. Onseny, nagość, o zgrozo, nie jesteśmy przyzwyczajeni do paradowania jak nas bóg stworzył w obecności innych (są oczywiście wyjątki czerpiące z tego przyjemność, no ale każdy lubi to co lubi), do tego brak obycia w takich miejscach. Niby podstawy są jasne, np. nie właź do wanny póki się nie umyjesz albo przed wejściem do wanny zdejmij ręcznik, ale nadal pozostaje miejsce do popełnienia jakieś niewybaczalnej pomyłki. Z drugiej strony jest to punkt obowiązkowy i niezależnie od wszystkiego na pewno do jakiegoś zajrzę.
  9. Język, co prawda cała nasza trójka chociaż w minimalnym stopniu zna Japoński (Kasia jest naszym oficjalnym tłumaczem :D), ale uczyć się go, a używać na co dzień to dwie różne rzeczy. Na angielski za bardzo nie liczymy, w wykonaniu Japończyków jest dalece dla nas niezrozumiały (chociaż oczywiście są wyjątki). Najwyżej będą nas boleć ręce od gadania 😉 Gdzieś w głębi serca liczę na to, że coś wyniosę z tego wyjazdu jeśli chodzi o umiejętności językowe.
  10. Powrót, jest to mój pierwszy tak długi urlop i nie wiem jak się odnajdę w smutnej rzeczywistości po powrocie, choć jak to mawiają „wszędzie dobrze ale w pracy najlepiej”, czy jakoś tak…